Mam marzenie

kultura na Bemowie - mam marzenie

Mam marzenie. Chciałabym kiedyś napisać coś pozytywnego o stosunku władz Bemowa do kultury. O ciekawych inicjatywach ratusza, o wysmakowanym guście burmistrzów, o ciekawych bemowskich miejscach odwiedzanych masowo podczas Nocy Muzeów… Cóż, do tej pory się nie udało.

Na szczęście oaza, jaką od lat jest oferta programowa Bemowskiego Centrum Kultury, pozwalała mi czasem zapomnieć o głośnych koncertach nieskomplikowanej muzyki biesiadnej, Dniach Bemowa i innych „atrakcjach”, fundowanych nam przez dzielnicę. Wygląda jednak na to, że kwitnąca oaza właśnie zmienia się w fatamorganę.

Dlaczego nazywam BCK oazą? Mimo problemów lokalowych, z jakimi od lat boryka się Bemowskie Centrum Kultury, jest to jedna z wyróżniających się placówek tego typu – nie tylko w Warszawie, ale i w skali kraju. BCK rozruszał społeczność lokalną, wspomaga animacyjnie sieć bibliotek, regularnie gości na zjazdach ludzi kultury, prezentując unikalne metody współpracy z mieszkańcami i podejście łączące jakość z atrakcyjnością oferty. To właśnie na Bemowie prężnie działa dom sąsiedzki „Dwa Jelonki”, współzarządzany na równych prawach przez BCK i bemowian. To tu od pięciu lat rok w rok organizowane jest laboratorium projektowe, podczas którego mieszkańcy mogą zrealizować własny pomysł na wydarzenie kulturalne. Superlatywy można wymieniać jeszcze długo. Przez ostatnie lata mieszkańcy nie byli w BCK petentami ani klientami, ale współgospodarzami i współtwórcami.

Wygląda na to, że dobre czasy właśnie się kończą. Sygnały pojawiały się od kilku miesięcy:

  • 13 listopada 2019 – w lokalnej prasie pojawia się informacja, że w związku z cięciami budżetowymi miasta Bemowo rezygnuje (sic!!!!) z budowy nowego budynku dla Bemowskiego Centrum Kultury. Dzielnicą, która podjęła podobną decyzję, jest również Wola. Nie da się jednak tych sytuacji porównać, ponieważ Wola dysponuje już dwoma budynkami dla swoich instytucji kulturalnych (nie licząc Miejsc Aktywności Lokalnej), podczas gdy BCK od kilku lat tuła się po wynajętych pomieszczeniach. O planach budowy nowej siedziby BCK pisaliśmy w lutym 2017, natomiast o bezdomności jedynego ośrodka kultury na ponad stutysięczną dzielnicę wspomnieliśmy w sierpniu 2016.
  • styczeń 2020 – okazuje się, że także budżet na bieżące działania BCK nagle się skurczył. Aktywni mieszkańcy przyjmują to ze zrozumieniem, bo o cięciach w finansach mówi się od tygodni. Wiele prężnie działających inicjatyw i grup sąsiedzkich musi zawiesić działalność albo szukać finansowania na własną rękę, np. w programach grantowych.
  • marzec 2020 – BCK, podobnie jak inne instytucje kulturalne, ogranicza działalność. Pandemia zaskakuje wszystkich – ubytki w dochodach z PIT, CIT i z lokalnych opłat są pewne. Konieczne będą kolejne cięcia wydatków, ale nikt nie spodziewał się ich skali: pracownicy BCK nieoficjalnie informują, że dzielnica Bemowo ponownie planuje redukcję budżetu instytucji o 1 milion 100 tysięcy zł (!!!). Jest to największa kwota, której zażądano od domu kultury w całej Warszawie – budżety kilku innych placówek także zostały obcięte, ale oszczędności, negocjowane na drodze porozumienia, oscylują tam wokół kwoty ok. 100 tysięcy złotych.

Podsumujmy krócej te przejawy ojcowskiej troski:

  • Jedyna placówka kulturalna w ogromnej dzielnicy nie ma nadal żadnych perspektyw na siedzibę, ponieważ dzielnica uznała, że nie warto o to walczyć.
  • Podwójne, dotkliwe, największe w całej Warszawie okrojenie budżetu, które uniemożliwi instytucji kontynuowanie dotychczasowej działalności i mówi dużo o priorytetach Bemowa.

Jakby tego było mało, nadchodzi…

Nowy dyrektor?

W styczniu Marcin Jasiński, dotychczasowy dyrektor BCK, podczas spotkania z mieszkańcami zapowiada swoją rezygnację. Oficjalne pismo w tej sprawie wpłynęło do dzielnicy 2 marca. Od tego momentu na stole leżało kilka scenariuszy:

  • powołanie p.o. dyrektora (pełniący obowiązki dyrektora) spoza kadry instytucji
  • powołanie p.o. dyrektora z kadry instytucji
  • powołanie dyrektora drogą niezależnego konkursu
  • powołanie dyrektora z nadania

Do Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego w Dzielnicy Bemowo 4 marca oraz 15 kwietnia wpływają pisma od Urszuli Kierzkowskiej, burmistrzyni dzielnicy. W listach kierowanych do przewodniczącego DKDS poprosiła ona o opinię w sprawie odwołania dyrektora BCK, Marcina Jasińskiego oraz powołania nowego dyrektora – Arkadiusza Majchra. Wnioskuje o mianowanie go na stanowisko na 7 lat – z pominięciem procedury konkursowej.

Kim jest kandydat na nowego dyrektora?

Jest blisko związany z przewodniczącym Rady Dzielnicy Bemowo, Jarosławem Dąbrowskim – podczas ostatnich wyborów samorządowych pełnił nawet funkcję pełnomocnika finansowego ugrupowania Wybieram Bemowo, z którego kandydował Dąbrowski. Obecnie Arkadiusz Majcher pełni funkcję prezesa spółki Hydrobudowa-1 SA. Z Hydrobudową powiązana jest inna spółka: Hydrobudowa-1 Betoniarnia – Laboratorium, której wiceprezesem jest nie kto inny, a Jarosław Dąbrowski. Obie spółki są zarejestrowane pod tym samym adresem w Warszawie: ul. Chlubna 7.

Dla pełnego obrazu należy dodać, że Majcher przed 2015 rokiem (czyli przed kadencją dyrektorską Marcina Jasińskiego) pracował już w Bemowskim Centrum Kultury, wtedy zwanym Art-Bem. Zajmował tam stanowiska kierownicze: zastępcy dyrektora, a następnie dyrektora. Za zasługi w upowszechnianiu kultury dzielnica w 2011 roku przyznała mu niesławną nagrodę Złotego Bema. Ze stanowiska Majcher zrezygnował w 2014 roku, w wyniku afery bemowskiej.

Dlaczego, mając doświadczenie w kierowaniu instytucjami kulturalnymi, nie chce teraz poddać się standardowej procedurze konkursowej? Niech każdy czytający ten tekst sam odpowie sobie na to pytanie, biorąc pod uwagę informacje podane powyżej.

Konsultacje decyzji o powołaniu nowego dyrektora z Dzielnicową Komisją Dialogu Społecznego to kwestia osobna – gest pozornie bez zarzutu. Jednak każdy, kto kiedykolwiek przez dłuższy czas działał społecznie na Bemowie, wie, jak bardzo skostniała jest to instytucja. Dość przypomnieć, że tuż przed otwarciem Dwóch Jelonków DKDS poddał w wątpliwość sąsiedzki charakter miejsca, o czym pisaliśmy tutaj.

Dlaczego burmistrzyni Urszula Kierzkowska zdecydowała się na dyrektora ewidentnie powiązanego z konkretnym środowiskiem, z klucza politycznego, z pominięciem konkursu? Czy to cena, jaką musi zapłacić za utrzymanie się na stanowisku? Przypomnijmy: na Bemowie rządzi obecnie koalicja Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej (które reprezentuje właśnie Kierzkowska) oraz Wybieram Bemowo Jarosława Dąbrowskiego. Pod koniec stycznia koalicja omal się nie rozpadła: radni ugrupowania Wybieram Bemowo złożyli wniosek o odwołanie burmistrzyni, ale wycofali go w ostatniej chwili.

Petycja mieszkańców

Od kilku dni w mediach społecznościowych mogliście natknąć się na petycję, stworzoną przez mieszkańców związanych z Bemowskim Centrum Kultury i skierowaną do prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego oraz Urszuli Kierzkowskiej. Autorzy petycji domagają się organizacji otwartego, transparentnego konkursu na stanowisko dyrektora BCK oraz zachowania społecznego charakteru instytucji. O tym, dlaczego właśnie konkurs jest najlepszą możliwą drogą wyłonienia kandydata na stanowisko w samorządzie terytorialnym, pisali kilka dni temu nasi przyjaciele ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Prosimy, podpiszcie petycję. Pokażmy w ten sposób, że jawność i kompetencje są ważniejsze od politycznego namaszczenia i niejasnych powiązań biznesowo – towarzyskich.

A może niepotrzebnie się martwimy? Przecież o co jak o co, ale o kulturę specjaliści z Urzędu Dzielnicy Bemowo zatroszczą się najlepiej – może znowu załatwią nam jakąś płatną słono wystawę w publicznym parku?

Jeden komentarz

Pozostaw odpowiedź Anna Muik Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *